Razem z najlepszą przyjaciółką wyszłyśmy za braci Karpińskich: ja za kapitana straży pożarnej,a ona za słynnego chirurga.
W rocznicę ślubu znalazłam się w pułapce. Zamknięta przez pierwszą miłość mojego męża, sama, w siódmym miesiącu ciąży, gdy dom stanął w płomieniach. Drżącymi rękami zadzwoniłam do męża. Usłyszałam tylko: "Przestań robić sceny. Kot Magdy też jest w niebezpieczeństwie. Muszę ratować prawdziwe życie!"
Drzwi wyważyła Lena. To ona mnie uratowała. Jej mąż też odmówił pomocy bo opatrywał ogon tej samej kotki.
Tamtego dnia straciłam dziecko.
"- Lena, chcę się rozwieść.
- Jeśli ty odchodzisz, to ja też. Te dwa dupki nie są warte naszych łez."
Tej nocy bracia Karpińscy otrzymali pozwy rozwodowe i ogarnęła ich panika.